poniedziałek, 13 listopada 2017

Z widokiem na raj.

Pojęcie przestrzeni ulokowano w ogonie potrzeb człowieka, jako jedną z najbardziej atawistycznych. 
Przestrzeń konieczna była do obrony - z  najlepszych punktów widokowych obserwowano poczynania wrogów.
Niezbędna była naszym przodkom, a nam już nie jest potrzebna.
Cechy ludzkie podlegały ewolucji, a te najbardziej korzystne utrwaliły się genetycznie.
Ewolucja człowieka trwała setki tysięcy lat, dlatego współczesnemu człowiekowi trudno przystosować się do drastycznie szybko zmieniających się warunków życia.
Ma to swoją cenę.
Postępująca urbanizacja coraz bardziej nas ogranicza i zawłaszcza przestrzeń, 'zagęszcza' nas.
Kształtujemy ją wokół siebie według własnych upodobań, ale najczęściej jest ona kształtowana według upodobań architektów. 
Dzisiaj są nimi deweloperzy i inwestorzy. Architekci zamieniają się w ślepych wykonawców ich potrzeb. 
Stąd też niewielka cząstka tej przestrzeni pozostaje dla architektów kształtowania krajobrazu.
Niszczone są miejsca unikatowe.
Zacieśnia się nie tylko przestrzeń publiczna.
W mało zmienionym przez człowieka krajobrazie człowiek, jego działalność, przyroda i jej walory,  są spójne.
Powojnik pnący- Clematis vitalba 
Zamknięci w klaustrofobicznej przestrzeni miast narażeni jesteśmy na nowe relacje społeczne – bezpośrednie relacje zostają ograniczone bądź wyeliminowane; nowe środki konsumpcji charakteryzuje interakcja z rzeczami, a nie z ludźmi. 
Socjolodzy dostrzegają, że istotą nowych środków konsumpcji jest szybkość, sprawność, samoobsługa i ograniczony kontakt z ludźmi.
Jednocześnie następuje grodzenie, szatkowanie, tworzenie wysp w miejskiej przestrzeni. 
Niegdyś mury chroniły od wrogów zewnętrznych, dzisiaj dzielą społeczności na biednych i bogatych, działają wykluczająco.
Chocim- widok na rzekę Dniestr.
Upowszechnienie samochodu skutkuje izolacją od otoczenia i to zarówno w sensie przyrodniczym, jak i społecznym. 
Człowiek ma mało okazji do poznania nowych ludzi i do poznawania przyrody.
Skała Podolska z widokiem na graniczną niegdyś rzekę Zbrucz.

Krajobraz terenów pozamiejskich obiecuje znacznie więcej.
Niejeden z nas, z ciekawości, bez cienia strachu zbiegłby ścieżką w dół na spotkanie z nieznanym i na spotkanie z nieznajomym .

.....' We współczesnym mieście dominują przestrzenie „niegościnne”, przebywanie w których nie sprzyja zawieraniu kontaktów, a jednostki funkcjonują tam jako anonimowe indywidua.
 Zygmunt Bauman wskazuje na kilka rodzajów takich miejsc. Są to przestrzenie zdominowane nowoczesną w formie architekturą, przestrzenie przekształcające człowieka w konsumenta, „niby-miejsca” i przestrzenie puste.
Specyficzne rozlokowanie ulic, szkół czy centrów handlowych przesądza o preferowaniu transportu samochodowego nad pieszymi wędrówkami ulicami miasta,
dlatego człowiekowi pozostaje coraz mniej okazji do spontanicznych spotkań.
Przestrzenią ograniczającą te spotkania są również zamknięte osiedla. 
Anonimowość i nieufność to elementy cechujące relacje z nieznajomymi (Furedi 2006).
Jako przyczyny degradacji przestrzeni publicznej można wskazać zarówno czynniki
ekonomiczne, jak i społeczne. 
Jednym z nich jest obsesja współczesnych społeczeństw na punkcie zachowania bezpieczeństwa. Funkcjonująca obecnie kultura strachu nakazuje być szczególnie ostrożnym w kontaktach z innymi ludźmi....'
Tekst - Małgorzata Szatan - ' Zanikanie przestrzeni publicznej we współczesnych miastach'
Pejzaż z szeroką perspektywa robi wrażenie.. Czujemy się bezpiecznie...
Głęboki, unikatowy jar wokół Kamieńca Podolskiego.
Dawne miasta rozplanowane były sensownie, wykorzystywały naturalne walory terenu, dostosowywano budownictwo do rzeźby terenu.  
Inne osady również zakładano w podobny sposób. Dzisiaj jest akurat odwrotnie.
 Zielone światło dla deweloperów w przekształcaniu terenu w dogodny dla swoich potrzeb sposób.
Czy obecnie tworzona zieleń ma coś wspólnego z ochroną krajobrazu, zasobów naturalnych, z ochroną przyrody, czemu właściwie ona służy ?
Wydaje się, że jedynie obłaskawia miejsca niekorzystne do życia, przez co stają się bardziej gościnnymi. Niewiele, ale zawsze coś.

W latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku w Europie Zachodniej zrodziła się idea sprzeciwiająca się intensyfikacji upraw rolnych oraz zawłaszczaniu coraz większych terenów pod budownictwo - (raport Klubu Rzymskiego ' Granice wzrostu ' )
Kryło się za tym odmienne spojrzenie na przyrodę i podstawy naszego życia.
Na znak sprzeciwu zaczęły powstawać 'zdziczałe ogrody'.
Dzięki doborowi tylko i wyłącznie rodzimych gatunków, tworzeniu małych biotopów i nisz ekologicznych ogród stał się miejscem schronienia dla roślin i zwierząt, które w swoim środowisku zagrożone są wyginięciem.
Taki ogród przeciwstawia się wszechobecnemu konsumpcjonizmowi, pochłaniającemu zasoby naszej planety.
Dawniej odrzucano, broniono się przed dziką przyrodą. Dzisiaj, kiedy ona ginie ogród powinien stać się jej ostoją .
Rośliny i zwierzęta niosą nam przesłanie.
Czerpiąc z rodzimej 'grządki' można pokusić się o założenie ogrodu stepowego.
Ma on niewątpliwe zalety:
małe zapotrzebowanie roślin na wodę, brak konieczności zabezpieczania roślin na zimę i praktycznie brak nawożenia.
Żmijowiec zwyczajny (Echium vulgare ) jesienią - ciepłolubna roślina miododajna.
 
Podole, leżące kiedyś w granicach Polski, znane jest powszechnie z przestrzeni - ...'Okiem sokolim nie zmierzysz...'
Stąd - szlakiem podolskim przywędrowały do nas niektóre rośliny kserotermiczne.
Piękne bezkresne widoki, powszechnie znane rośliny zachęcają do wprowadzenia do ogrodu kawałka natury w niezmienionej postaci. 
Przebarwiające się na czerwono liście derenia świdwy ( Cornus sanguinea ) i obsypane owocami głogi ( Crategus) aż proszą się o powrót do tradycji sadzenia z nich żywopłotów.

Ogród to magia roślin, ale również wiatru, słońca, zapachów i dźwięków.
Gąsienica zmrocznika przytuliaka ( Hyles gallii ).
Różnorodne zakamarki stwarzają zwierzętom dogodne warunki do życia i nie ma potrzeby ustawiania na trawniku budki dla owadów. One same przychodzą, przylatują i zostają.
Brak iglaków nie przesądza o urodzie roślinnosci .
Podole ze swoimi stepami zamienionymi w pola uprawne ze względu na urodzajne czarnoziemy, z niezwykle pięknym i urozmaiconym ukształtowaniem terenu, bogatą szatą roślinną może stanowić niedościgniony wzór.
Już w przedwojennej Polsce zwrócono uwagę na jego szczególne walory przyrodnicze i powstało szereg rezerwatów. Warto rozszerzyć wiedzę w tym zakresie. Jest to temat na oddzielny post.
 
Dniestr pod Okopami Świętej Trójcy.
Szczególnie urokliwy jest dawny trójstyk granic Polski, Rumunii i Związku Radzieckiego, z rzekami Dniestr i Zbrucz.
Zbocza, jary porasta ciepłolubna roślinność, która właśnie stąd dostała się na teren obecnej Polski, ale dzisiaj istnieje jedynie w postaci płatów.
Jar rzeki Zbrucz - po lewej była Polska po prawej Związek Radziecki.
Widoki wprost niesamowite.....
i raz jeszcze ...
Kiedy przyjeżdżamy z cywilizacji, gdzie betonową otuliną opasuje się rzeki, które powoli zamieniają się w ścieki, gdzie pływają śnięte ryby, zdechłe psy jesteśmy ukontentowani, że jednak gdzieś jeszcze jest inaczej.... 
Rzeka Dniestr stanowiła przedwojenną granicę Polski z Rumunią.
Jeżeli ktoś chce zapoznać się z mapą, na której można zlokalizować opisywane miejsca
to uczyni to tutaj -

Piękno jest pojęciem względnym i jak żartował Wojciech Młynarski „Rzeczywistość wokół się pozmieniała i ludzie, którzy mają klasę, dobry gust, są wymagający, znaleźli się w odwrocie”

Dodam od siebie, że tylko piołun się nie zmienił i nadal rośnie na wysokim brzegu Dniestru.
'...i spadła z nieba gwiazda wielka, gorejąca jako pochodnia, i upadła na trzecią część rzek i na źródła wód.
A imię onej gwiazdy zowią piołunem.
I obróciła się trzecia część wód w piołun, a wiele ludzi pomarło od onych wód, bo stały się gorzkie...'
Objawienie Św. Jana


Brzmi groźnie...
Czy ktoś rozumie to proroctwo z Pisma Świętego   ?




Źródło:
Małgorzata Szatan - ' Zanikanie przestrzeni publicznej we współczesnych miastach'

8 komentarzy:

  1. Pięknie i ten piołun na końcu też tak zapamiętałem to miejsce...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam ten piołun na blogu u Pana, ale to nie ma znaczenia w zapamiętywaniu tego miejsca.
      Sądzę, że to ten sam, w tym samym miejscu....
      Była jeszcze jedna roślina nad brzegiem Dniestru - ostróżka polna -czarowała jeszcze swoimi maleńkimi kwiatuszkami.
      Żadne zdjęcie nie jest w stanie oddać piękna tamtych terenów. A rośliny !
      Szkoda, że to już jesień.

      Usuń
  2. Tak daleko pojechałaś nad "dorosły" Dniestr, a on tak bliziutko nas źródliska swoje ma, i Strwiąż nam zabiera do Morza Czarnego:-) Ania, pamiętam, jak mi opowiadałaś przez telefon, gdzie jesteś, wtedy był piękny jesienny dzień, dopiero na zdjęciach widzę urodę tamtych stron, cudo:-) Mam zdjęcie buni Witka, Gizeli, znad Dniestru, która panienką będąc przebywała u siostry w Zaleszczykach, panie w kapeluszach, obok jakiś oficer, który strzelił sobie za kilka dni "w łeb", nie wiem z jakiego powodu; inny świat, oficer, któremu nie wolno było prowadzić wózka dziecięcego, ordynans, który buty pucował, bale ... ale co ja Ci tu o zamierzchłych czasach, piołun na pewno o takim aromacie, wygrzany w słońcu, że ja swojego z grządki się nie dochowam:-)
    Ponińskich? w Horyńcu też mieliśmy Ponińskich, ciekawe, jakie powiązania między nimi, czy tylko zbieżność nazwisk; na pewno Twoim marzeniem jest pojechać tam choćby na początku lata i pobuszować w trawach:-) pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i woda w nim smaczna.. W szkole podstawowej uczyli mnie że Polska leży w zlewisku Morza Bałtyckiego, a o rzekach, które płyną do Morza Czarnego - cisza...
      Strwiąż- który na Podkarpaciu początek ma..
      Marysiu, dlaczego wszyscy oficerów z balami kojarzą, a nie z obroną granic ? Istniał w tamtych czasach zawód pucybuta.Niejeden milioner w Stanach tak zaczynał.
      Podole każdy z historia i to rycerstwa kojarzy, a ja tu się przestrzenią i przyrodą zachwycam.
      Dniestr przepiękną rzeką jest i teraz rozumiem skąd bierze się pomysł spływu nią.... Zbrucz też w jarze płynie kilometrami, a rośliny ! To już oddzielny temat, studiów wymagający.
      http://www.antoniego26.pl/genealogia/poninski.htm
      Nie chce się stamtąd do tej naszej ciasnoty wracać... i ogrody tam też są zbędne....- nie ma potrzeby, bez nich i tak jest pięknie.

      Usuń
  3. Pokazujesz piękne miejsca do których niestety jeszcze nie dotarłam.
    Podole dopiero przede mną.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podole jest piękne. Cenne są jego przestrzenie. I tutaj, jak wszędzie zachodzą zmiany.
      Im szybciej się tam wybierzesz tym lepiej.
      Pozdrawiam

      Usuń
  4. Piękne zdjęcia tylko trochę osładzają ten smutny tekst...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podolskie przestrzenie dziwnie na mnie wpłynęły. Rośliny tworzą tak fantastyczna szatę, że ogrody modne teraz u nas zaburzałaby porządek układu...
      Doszliśmy już do takiego etapu zniszczenia przestrzeni, że musimy coś tworzyć w zamian. Dziwne to i poniekąd bezsensowne...

      Usuń