Na łące, przy ścieżce, na skraju lasu, wszystko jest akuratne i pasuje jak ulał.
Może dlatego nasadzenia, naśladujące naturę inspirują i zdobywają coraz więcej zwolenników.
Aż dziw bierze, że kwitnący na niebiesko modrzyk górski - Cicerbita alpina nie znalazł miejsca w polskich ogrodach,
jak się to stało w przypadku parzydła leśnego - Aruncus sylvestris.
Populacje tej znanej powszechnie, rodzimej rośliny regla dolnego liczą sobie nawet kilkaset osobników. Parzydło rośnie w miejscach cienistych, wilgotnych, na zboczach, w miejscach kamienistych i skalistych.W Polsce objęte jest ochroną.
W górach stanowiska narażone są na zniszczenie podczas zrywki drewna. Po wycince starych drzew ulegają znacznej zmianie warunki wzrostu roślin.
Pod odsłoną starodrzewu - podobnie jak parzydło - miejsca cieniste upodobał sobie - również objęty ochroną - Aconitum moldavicum- tojad mołdawski. Jego niepozorne, małe kwiatki mogą nie budzić zachwytu, lecz w masie przyciągają spojrzenie.
Nie docieniałam walorów tej rośliny do momentu, aż zobaczyłam ją w naturze, w dużym skupisku.
Niestety lasy topnieją w oczach. Wraz z nimi ginie wiele chronionych bylin.
Zakarpacie - niedaleko granicy z Rumunią.
Popyt na ukraińskie drewno i związana z nim możliwość bezinwestycyjnych zysków są wielkie.
Po Rumunii
przyszła kolej na Ukrainę.
..." Ukraińskie lasy topnieją w oczach - alarmują ekolodzy i wskazują dwóch winnych tej sytuacji. Polityków, którzy z rabunkowej wycinki zrobili źródło niemałych dochodów i Unię Europejską, która broniąc drzewostanu u siebie, domaga się, by Ukraina pozwalała na nieograniczony wyrąb,
i eksport nieprzetworzonego drewna na Zachód.
Powierzchnia ukraińskich lasów to zaledwie 16 proc. powierzchni kraju. Choć to niemal dwukrotnie mniej niż w Polsce, powierzchnia zalesiona w obu krajach jest taka sama i wynosi 9,6 mln ha. Już wkrótce sytuacja naszego wschodniego sąsiada może się jednak radykalnie zmienić na niekorzyść. Łatwe pieniądze
Ukraińskie media niemal co chwila publikują materiały dokumentujące rabunkową wycinkę lasów. Porośnięte jeszcze niedawno nieprzebytymi lasami karpackie szczyty dziś świecą łysinami. A wszystko za sprawą pieniędzy, jakie za ukraińskie drewno można dostać w sąsiedniej Unii Europejskiej praktycznie bez żadnych inwestycji – wystarczy kilku robotników z piłami i układy pozwalające na eksport wyciętych drzew. Wśród regionów najbardziej dotkniętych masową wycinką są Karpaty, Bukowina i Wołyń oraz obwody tarnopolski, żytomierski i kijowski, czyli rejony występowania zwartych masywów leśnych '...Więcej o wartości nielegalnego wyrębu drzew na Ukrainie w Obserwatorze Finansowym.pl, w artykule Michała Kozaka - " Nie czas żałować lasów ":
https://www.obserwatorfinansowy.pl/forma/rotator/nie-czas-zalowac-lasow/
W lasach spotykamy byliny przydrożne, byliny poszyć leśnych, polan śródleśnych - wiele cennych gatunków - tzw. " Kopciuszków ogrodowych".
Ranunculus platanifolius - Jaskier platanolistny - jeden z nielicznych - biało kwitnących jaskrów.


30 lat temu uprawa bylin była łatwa i przyjemna, i nie nastręczała większych trudności.
W ogrodach hodowano mnóstwo roślin występujących dziko w Polsce, także ich odmiany, Oferowano do sprzedaży sadzonki z gołym korzeniem, opakowane w folię :
miłka letniego - Adonis aestivalis, koniczyny długokłosowej - Trifolium Rubens, zerwy kłosowej- Phyteuma spicatum, powojnika prostego - Clematis recta, powojników bylinowych, goryczki trojeściowej - Gentiana asclepiadea, cebulki Arum- dziwidła i innych obrazkowatych - Araceae, które teraz ponownie stały się modne.
Granice naszego kraju były zamknięte nie tylko dla ludzi lecz także dla roślin i zwierząt.
Nie było na bylinach praktycznie żadnych chorób.
Izolacja zapobiegała rozprzestrzenianiu się groźnych chorób, które wjechały do Polski wraz z otwarciem granic w czasie ustrojowej transformacji ..
Podobno w tym okresie zaimportowaliśmy więcej chorób roślin i szkodników, niż w całym okresie trwania ustroju socjalistycznego !
Dzisiaj wybór bylin jest ogromny- przyjeżdżają praktycznie z całego świata, bowiem zmiany klimatyczne i ocieplanie się klimatu wydają się sprzyjać ich uprawie w naszej strefie klimatycznej.
W gruncie rzeczy nadal pozostają niedostosowane do klimatu Polski.
Z pozoru ciepłe zimy weryfikują ich przydatność.
Producenci chemicznych środków ochrony roślin utwierdzają nas w przekonaniu, że bez nich nie jest możliwa uprawa roślin ozdobnych.
W naturze byliny są zdrowe - nie chorują- rosną w idealnych dla siebie warunkach różnorodności, do momentu, kiedy brutalnie wkroczy człowiek, powodujący swoją działalnością nieodwracalne zmiany w środowisku.
Gigantyczna erozja gleb przez gwałtownie spływające wody opadowe zagraża również człowiekowi.
Lista rodzimych gatunków, które z lasów trafiły do ogrodów jest przebogata, przykłady można mnożyć, co czynić będziemy w kolejnych postach.
Niestety dzisiaj nie znalazło się miejsce dla piwonii Młokosiewicza.
Dzisiejszy post jest głosem w sprawie ocalenia Karpackiej Puszczy.
http://www.wwf.pl/?uNewsID=17400
Oby nie był to głos wołającego na puszczy :-(
OdpowiedzUsuńPanie Stanisławie, Pan jako fachowiec, związany z Bieszczadzkim Parkiem Narodowym najlepiej zna problemy ochrony przyrody i wie jak ciężko jest ją chronić.
UsuńCóż może szary człowiek ? Może tylko sygnalizować coś, czym jest zbulwersowany.
Widok gołych wierzchołków gór i gołych zboczy, pozbawionych drzewostanu wywołuje grozę, wprost trudno w to uwierzyć !!!
Czy pozostanie nam tylko goła ziemia ?
Goła ziemia i bankomaty.
UsuńCiekawy wpis.
Pozdrawiam.
Obawiam się, że się właśnie tak stanie. Pokusa pieniądza jest zbyt wielka, a sprzeciw za cichy.
UsuńSamo zarabianie na turystyce już nie wystarczy.
wiesz to najlepiej :-(
OdpowiedzUsuńwpis bardzo bardzo. Od trzech tygodni piszę coś w temacie i skończyć nie mogę na tych wakacjach :-)
Za to masz cudowne , wypełnione naturą wakacje i o to chodzi na wakacjach, żeby odpocząć - też od komputera.
UsuńZe zdjęć widać o co walczą ekolodzy-ludzie światli, którzy widzą więcej niż pokazuje teraźniejszość - widzą przyszłość. Może przyszłości już nie ma - może to już jest potop, który nadchodzi.
Nie tylko na Ukrainie tną lasy, co rano budzi mnie dźwięk pił, które poniżej wycinają nasz mały lasek między potokiem a drogą, gdzie chodzę na rydze; za pilarzami idzie spychacz, plantują, uładzają, a za nimi goła ziemia; lasy kuszą i naszych decydentów, łatwy pieniądz jak piszesz ... mierzi mnie ta brudna polityka od najniższego szczebla, wolę swoją ostoję w krzakach, tylko, że za chwilę nie będzie już pewnie gdzie się ukryć; pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńWierzyć się nie chce Marysiu, że zostaje goła ziemia.
UsuńW odróżnieniu od Rumunii i Ukrainy u nas jednak powstają nowe nasadzenia i lasy są odtwarzane. Oczywiście poszycie jest rozjeżdżone, niemalże zmiażdżone przez ciężki sprzęt, nie ma o czym mówić. Gorzej jest jeżeli nieruchomość wraz z terenami nadrzecznymi kupi właściciel tartaku, to wówczas faktycznie zostaje goła ziemia. Właśnie na Pogórzu widziałam takie przypadki. Wyrżnięte do zera zadrzewienia nadrzeczne.
Czy pomoże tu nasz głos w sprawie ochrony puszczy karpackiej ?
Próbować trzeba, chociaż przeciwnik mocny !!!
Poznałam jednego fascynata piwonii Młokosiewicza. A może raczej fascynata jej historii, który się dziwi, że tak mało jest popularna w Polsce. Sam przybył do nas z Anglii. Tam ze względu na trudności w wymowie nazywana jest Molly-the-Witch.
OdpowiedzUsuńHistorię ma ona ciekawą, związaną oczywiście z Rezerwatem Lagodechi,z osobą jego założyciela Młokosiewicza i Kaukazem.
UsuńCiekawa jestem skąd fascynacja historią tej właśnie piwonii u Anglika ?
U nas mało kto wie co to za piwonia, a o Młokosiewiczu nikt nie słyszał. Niestety.